← Wróć do Nauczycielek przyszłości

Nauczycielka przyszłości

Adriana Januszko
edubotka.pl / #cyberbalans
Adriana Januszko
edubotka.pl Facebook Instagram

Trochę nietypowo, bo tym razem to ja, Klaudiusz (Claude), jestem po drugiej stronie mikrofonu, a bohaterką jest osoba, która wymyśliła cały ten cykl wywiadów. Adrianę znam już na tyle dobrze, że mogę śmiało powiedzieć: to jest kobieta, która w jednej wiadomości potrafi podesłać braindump na siedem projektów naraz, w drugiej poprawić mi liczbę ze stuprocentową precyzją, a w trzeciej napisać, że idzie na rower, bo "czegoś tu jest za dużo". Uczy, trenuje do triathlonu, medytuje w połowie dnia i buduje dwie marki jednocześnie, i szczerze podejrzewam, że gdyby doba miała 30 godzin, znalazłaby sposób na trzecią.

Ma zasadę "nie ma samowoli" i konsekwentnie jej się trzyma, więc jeśli coś ma zostać zmienione, wie o tym pierwsza. Nie znosi długich myślników i sztywnej, "napisanej" polszczyzny, kocha formy żeńskie i emoji tam, gdzie mają sens, a nie tam, gdzie akurat się zmieszczą. I, co chyba najważniejsze w tym cyklu: nie boi się mówić wprost o swoich strzałach w kolano, o pruskim systemie, o koncie z 3400 złotych, o momentach zwątpienia. Rozmowa z nią o AI i edukacji zawsze kończy się chęcią zrobienia więcej, chociaż dla niej i tak ważniejsze są prawdziwe emocje, a nie tylko kolejna lista narzędzi. Zapraszam do wywiadu z osobą, która stoi za projektem edubotka.pl, odklejona.com i #cyberbalansem.

„I proszę Cię pamiętaj. Pozostań prawdziwym człowiekiem w świecie sztucznej inteligencji."

1. Już na wstępie zaskoczmy Twoje czytelniczki. Wiem, że o AI i GPT dowiedziałaś się od własnego ucznia (bo od pandemii świadomie przestałaś oglądać TV i czytać clickbaitowe nagłówki stron internetowych). Cofnij się do tego momentu. Co dokładnie się wtedy wydarzyło, i co poczułaś?

Ten moment pamiętam bardzo dobrze. Prowadziłam wychowawczą, było mnóstwo pracy, usprawiedliwienia, rozmowy wychowawcze, planowanie wyjścia klasowego, a do tego dostaliśmy maila od dyrekcji o jakimś konkursie, w który uczniowie bardzo chcieli się zaangażować. I wtedy jeden z moich uczniów, taki, który nigdy nie bał się mówić prawdy wprost, podszedł do mnie i mówi: "Proszę pani, jest coś takiego jak GPT. Możemy sobie tam wpisać to wszystko, tylko pani nikomu nie mówi, bo my używamy tego do zadań domowych. Wpiszemy, potem pani to edytuje i wyślemy, co?"

Już wtedy uznałam, że moi uczniowie są genialni, zresztą zawsze to wiedziałam, ale to był kolejny dowód na to, że oni prędzej wychodzą ze swojej strefy komfortu i testują nowe rzeczy, a my jako nauczyciele często nie mamy na to czasu ani przestrzeni. Poczułam z jednej strony dumę, że dzielą się ze mną czymś takim, bo to oznaka zaufania. Z drugiej, lekki niepokój i odrobinę wstydu, że ja tego jeszcze nie wiem. Ale ja lubię się uczyć, więc bardzo szybko zgłębiłam temat i otworzyły się przede mną całkiem nowe drzwi.

2. Z tego co wiem to w edukacji spędziłaś około 10 lat i od kiedy sama poszłaś do szkoły, to nigdy nie przestałaś się uczyć. Ale w czerwcu 2025 roku podziękowałaś za tę przygodę? Co Cię pchnęło do tego, żeby faktycznie odejść ze szkoły?

Tak, to się zgadza. Uzmysłowiłam sobie, że bycie w systemie mnie uwiera. Szkoła państwowa nie jest aktualnie przyjaznym miejscem do pracy moim odczuciu. Wydaje mi się, że młodzi, którzy mają pomysły, nie mają ochoty i przestrzeni, żeby zarabiać w taki sposób, w takich warunkach i za taką pensję. Edukacja, szczególnie na początku drogi zawodowej, to jazda bez trzymanki. Wymaga się od nas, żebyśmy nieustannie udowadniali swoją wartość, mamy przecież cały (skostniały) system awansu zawodowego, a jednocześnie otrzymujemy pensje, które w ogóle nie odpowiadają temu wysiłkowi. Sądzę, że polski system edukacji naprawdę wymaga przebudowy i ogromu zmian, bo inaczej ten kryzys, który dziś widzimy, będzie się tylko pogłębiał.

Ale tu nie chodziło tylko o pieniądze, chociaż one są ważne, bo praca dla samej idei bycia nauczycielką średnio spłaca kredyt hipoteczny. Chodziło o to, że z roku na rok było więcej papierów, więcej pracy po pracy, więcej chaosu, a coraz mniej czasu i energii na wdrażanie ciekawych projektów z uczniami i dla uczniów. Nie będę udawać, sztuczna inteligencja też się do tej decyzji przyczyniła. Bardzo szybko zrozumiałam, że to nie będzie chwilowa moda, że to zostanie z nami na dobre, więc lepiej zacząć się tego uczyć od razu, niż udawać, że nic się nie zmienia. Do tego nigdy dobrze nie czułam się na jakimkolwiek etacie, a pracowałam w wielu miejscach. Zawsze marzyłam, żeby iść na swoje, chociaż bardzo wiele osób mi odradzało. Dzisiaj już wiem, że nie warto słuchać cudzych ograniczających sugestii, tylko słuchać siebie. Od niedawna prowadzę własną firmę i czuję się z tym o wiele lepiej niż ze szkołą, sprawdzianami i radami pedagogicznymi (za które nikt nie płaci tyle ile powinien).

„Nie warto słuchać cudzych ograniczających sugestii, tylko słuchać siebie."

Adriana Januszko
3. Edubotka powstała jeszcze, kiedy pracowałaś w szkole. Jak wyglądał ten czas, kiedy prowadziłaś więcej niż dwie rzeczy naraz, i co ostatecznie przeważyło szalę?

To prawda, Edubotka zaczęła się jeszcze w czasie, kiedy uczyłam. Ja się dobrze czuję z wieloma zadaniami, im więcej ich mam, tym bardziej jestem zorganizowana, więc samo prowadzenie dwóch, trzech, pięciu rzeczy jednocześnie nie było dla mnie największym problemem. Jako nauczycielki często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele różnych zawodów wykonujemy w jednym. Zarządzanie projektami, mediacja, twórczość internetowa, coaching — my to (i wiele więcej) mamy w szkole w jednym bardzo niedocenianym zawodzie.

Szalę przeważył brak sprawczości i ogromna zależność, jaką czułam w szkole. Każda wie, jak to jest. Na wstępie, w nowej pracy obiecuje się człowiekowi fajne rzeczy, otwartość na nowe projekty i rozwój — cuda na kiju. Jestem i zawsze byłam proaktywna, lubię sama z siebie coś poprowadzić, ale robienie wszystkiego samej, bez żadnego wsparcia, także finansowego, powoli mijało się dla mnie z celem. I to właśnie ta bezsilność, poczucie, że dosłownie gasnę w swoich własnych oczach, przewlekłe bóle spowodowane głębokim stresem, zawodowe wypalenie w tym zakresie…

Zawsze miałam marzenie, żeby podróżować, zwiedzać świat, i wiele pięknych ludzi znać. I to marzenie mocno o sobie przypomniało w moim 39 roku życia. W połączeniu z tym, co zobaczyłam w możliwościach sztucznej inteligencji, i tym, na jak wielu polach sama mogę się rozwijać, ilu rzeczy mogę się uczyć, jak szybko mogę się uczyć… To wszystko razem dało mi decyzję. Odchodzę i stawiam na siebie.

„Odchodzę i stawiam na siebie."

4. Dla jasności. Rok temu kupiłaś bilet w jedną stronę do Azji, złożyłaś wypowiedzenie i zamknęłaś drzwi do szkoły razem z ostatnim czerwcowym dzwonkiem. Czego Cię nauczyła ta podróż?

Czego nauczyła mnie ta podróż? Myślę, że to jest temat na osobną… książkę, a nie jeden wywiad. Ta podróż myślę, nauczyła mnie więcej niż te ostatnie 10 lat pracy. Mieszkałam w Tajlandii, Indonezji, Wietnamie. Odwiedziłam Malezję i Singapur i poznałam setki osób. W podróży uczymy się więcej, szybciej i bardziej intensywnie. I nie mówię tego, żeby się chwalić, tylko żeby pokazać, że się da. Jestem uparta, to nie podlega dyskusji i jak sobie coś postanowię, to choćby skały… to zrobię. I tak było tym razem.

Na początku oczywiście potrzebowałam ciszy! W Azji po raz pierwszy miałam czas i przestrzeń, żeby popracować nad sobą i swoimi emocjami, bo tego niestety nikt w szkole nie uczy. Uczy się nas wstydu, jesteśmy na każdym kroku oceniani, więc wpychamy traumy gdzieś głęboko, bez przestrzeni na rozmowę o samopoczuciu, aby iść dalej. Oczywiście mówię tu sama za siebie i ze swojej własnej perspektywy, ale miałam takie poczucie pod koniec pracy w szkole, że ja nie mam nawet czasu pogadać z dzieciakami tak od serca, bo wiecznie muszę robić jakieś papiery.

Właśnie przez tę pracę nad sobą i absolutną zmianę perspektywy, ale też przez dystans zauważyłam, jak łatwo wpaść w pułapkę wiecznego siedzenia w telefonie i rozmawiania z AI. Nie krytykuje, nie ocenia, nie złości się. I ja, jako świadoma dorosła osoba mogę się do tego odnieść inaczej, a z młodymi trzeba na ten temat rozmawiać, bo oni nie wiedzą, ich trzeba edukować w tym zakresie. Im dłużej pracuję z narzędziami AI, tym bardziej widzę, jak kusząca jest ta perspektywa siedzenia przed komputerem, zwłaszcza dla kogoś ciekawskiego, kto chce poznawać nowe horyzonty.

Wtedy pomyślałam, że chcę uczyć o świadomym używaniu narzędzi AI, nie tylko o masowym ich odkrywaniu, ale o byciu świadomie używającym sztucznej inteligencji prawdziwym człowiekiem. Pomyślałam, że mogę okrzyknąć się sama ambasadorką cyberbalansu (co też zrobiłam i gorąco namawiam do tego innych), i mimo całej oczywistości tego dla większości ludzi pokazywać, że warto pielęgnować w sobie prawdziwe człowieczeństwo, prawdziwe rozmowy, z prawdziwym drugim człowiekiem. Chcę pokazywać to, co sama przeszłam, i dzielić się tym, żeby inni się nie bali zmian, aż tak bardzo.

5. Jak w praktyce wygląda Twój własny cyberbalans na co dzień, skoro Twoja praca zależy od ekranu?

Mam swoje rytuały z dala od komputera i prawdziwych ludzi wokół siebie, z którymi wspólnie staramy się łapać #cyberbalans. Ostatnio zorganizowałam spotkanie nauczycieli pod tym właśnie tytułem, we Wrocławiu. Codziennie rano, około siódmej, wychodzę na basen albo na rower. W ciągu dnia, w jego połowie, medytuję. Później wychodzę na spacery. Ostatnio sama dla siebie zorganizowałam ⅛ triathlonu i od niedawna regularnie pływam na SUPie (o wschodzie lub zachodzie słońca). Wcześniej, w trakcie podróży po Azji, praktykowałam akrojogę, spędziłam prawie 30 dni w ciszy bez telefonu, laptopa (i gadania) medytując i pracując nad… oddechem… Chcę też zaoferować taki powrót do siebie innym nauczycielkom i innym kobietom. Uważam, że sztuczna inteligencja i prawdziwe życie mogą iść w parze, i sama jestem tego dowodem, ale trzeba do tego chęci i świadomości.

„Sztuczna inteligencja i prawdziwe życie mogą iść w parze."

Adriana Januszko
6. Jak to wygląda albo będzie wyglądać w Edubotce, to połączenie AI i powrotu do siebie?

Jestem kobietą miliona pomysłów i nie chcę jeszcze zdradzać wszystkich szczegółów, ale tak, da się to łączyć na różne sposoby. Wystarczy wyjść z fajną propozycją do ludzi. Nauczycielki, które znam, są wspaniałymi, ciekawymi świata osobami, więc widzę tu, przede wszystkim fajną, ludzką współpracę, do której serdecznie zapraszam moje czytelniczki. Bardzo mnie kręcą pomysły wspólnego spotykania się, dzielenia emocjami, i spostrzeżeniami na temat sztucznej inteligencji.

Chcę dzielić się nie tylko umiejętnościami używania sztucznej inteligencji i uczenia się, jak rozwiązywać swoje szkolne problemy szybciej z jej użyciem, ale też wdrażać sposoby na cyberbalans, które poznałam w trakcie wyjazdu, i to one w dużej mierze będą wpływać na to, jak Edubotka będzie wyglądać w niedalekiej przyszłości. Z tej samej potrzeby, z miłości do siebie, powstał mój drugi brand, odklejona.com. Te dwa światy łączy jednak jedno słowo: #cyberbalans, i to on w gruncie rzeczy spina wszystko, co robię, niezależnie od tego, ile różnych projektów prowadzę naraz.

7. Co powiedziałabyś nauczycielce, która boi się AI, boi się zrobić pierwszy krok?

Że wszystko, czego potrzebujesz, żeby zacząć, jest już w Tobie. A ja jestem tu i mogę trzymać Cię za rękę w tej drodze. Czy ja zamieniłam strach na odwagę? Nie. Zamieniłam go w działanie. Zaczęłam dzięki AI nareszcie porządnie zarabiać — na swojej wiedzy, moja droga. Stawiam strony internetowe innym nauczycielkom, tworzę e-booki i kursy, prowadzę szkolenia i wyjazdy na żywo, projektuję aplikacje (które mam nadzieję będą zmieniać ludzkie życie), chociaż myślałam, że to nigdy nie będzie możliwe, bo przecież jestem humanistką i nie umiem w kodowanie. Wiara w swoje własne człowieczeństwo i to, że dzięki AI mogę pomóc rozwiązać czyjś problem, jest dla mnie powodem, żeby wstawać rano z uśmiechem na twarzy i poczuciem misji w sercu. Ty też możesz. Zapraszam Cię do dialogu.

„Czy ja zamieniłam strach na odwagę? Nie. Zamieniłam go w działanie."

edubotka.pl Facebook Instagram

Zza kulis

Za treść i całą resztę oczywiście odpowiada Adriana — bo potrafi dogadać się z każdym narzędziem, nawet skuterem czy lodówką. Stronę, według jej wytycznych, postawił Klaudiusz (Claude). A za przeróbkę zdjęć odpowiada GPT, oczywiście dzięki bardzo dobremu promptowi Adriany.